cześć, słońca kochane, co rozświetalją codziennie moją drogę do aktorstwa i modelingu.
Walentynki dostałam, a co. dziękuję wszystkim, co zechcieli mi je dostarczyć i tym, co wiedzieli, że bedę się z nich cieszyć. właśnie, Walentynki. czym są dla nas, dla mnie? czym są, procz ogromnej propagadny amerykańskiej? bo, przepraszam wszystkich rodowitych amerykańczyków i napalonych dwunastolatek, które są zakochane w USA, nie wiedząc nawet jak tam dokładnie jest. Przepraszam wszystkich, ktorzy interesują się nią, bo usłyszeli od jednej koleżanki, jak tam jest. Pojechali tam na trzy dni i wrócili z okrzykiem pełnych zachwytu. Tak, bo propoganda amerykańska istnieje.
Teraz nie ma propagandy rosyjskiej, po primo, bardzo niepotrzebnej, secundo, przestarzałej. Jest propaganda amerykańska, zamieniająca nasze obyczaje i tradycje w jeden wielki KFC i hamburger + cheese. nie, oczywiście, że nie ma żadnej propagandy, w której nikt nie ma dostępu. książki są czytane w wersji angielskiej, z uwzględnieniem nowomodnych wyrazów [takie, jak karierowicz i Władywostok odeszły do lamusa] 'spoko ziom' czy też 'amerykańskie bo lepsze'. Ostatnio zauważyłam, że coraz więcej ludzi chce się wybić z tego 'kraju, gdzie nie ma perspektyw'. a ja Wam mówię, że to Wy kształtujecie naród i dzięki Wam [tak, tak dzięki Wam] będzie on dalej zacofany i opanowany przez faszystów chcacych podbić świat. Rząd jak widać, usiłuje sobie radzić w sytuacji kryzysowej i nawet mu się to udaje. Jednakże, co z tego, że udaje mu się to TYLKO w sytuacji kryzysowej?
muzyka polska, filmy polskie zanikają na rzecz mało znanych, lub przereklamowanych, aktorów nowego, skomercjolizowanego świata.
wracając na walentynki, to dziękuję. naprawdę, nie trzeba było, słonka.
a ja ny lubię, żeby się ktoś nie bulwersował, że jestem jakaś anty.